poniedziałek, 3 września 2007

No i zapomnienie...

Kiedyś nie myślałem o niej o osobie, w której mogę ulokować uczucia, jednak tak się stało, jak to już bywa samoistnie. Przez cały ten czas miałem po prostu nadzieję i to mi wystarczało. Była ona moją matką, a ja byłem głupi. Straciłem ją po kilku słowach znajomej, po kilku tak ważnych dla mnie słowach.

Czasem było trudniej, teraz pojawia się tylko pytanie, jak o tym zapomnieć...

3 komentarze:

Fisza pisze...

czuję się ciut winna za ostatnie zdanie?

Starczoq pisze...

To powinno wyjść ode mnie...
Nie czuj się o nic winna...

Fisza pisze...

tylko że to ja Ci podobne pytanie zadałam...