wtorek, 4 września 2007

First day...

Najciekawsze było zapamiętywanie imion dziewczyn, których co jak co, w mojej klasie jest sporawo. Przez cały dzień nie było jednak radośnie, smutek po niczym, którego kilka wybuchów śmiechu nie zdołało przerwać. Jeszcze ciekawsze jest, kiedy to się skończy...
Dopiero się zobaczy, jacy ludzie są naprawdę, ich charaktery, sposób bycia. Teraz każdy gra najlepiej jak umie, by później być przyjętym do grona. Mali aktorzy, czy prawdziwi przyjaciele?

Przypomniała mi się tylko drużyna harcerska, gdzie byłem jedynym chłopakiem, co jest bliskie obecnej sytuacji. Może inni chłopacy(4) to zrobią, ale ja zostanę w mojej dziennikarskiej...

Brak komentarzy: